Jak donosi piątkowy Dziennik Polski wszyscy kandydaci na studia, zainteresowani nauką w niepublicznych uczelniach powinni się mieć na baczności. Dlaczego?
Otóż, w zeszłym roku z rejestru szkół prywatnych zostały skreślone 3 szkoły wyższe.
W chwili obecnej przeprowadzane są kolejne 12 postępowań likwidacyjnych. Głównym powodem postępowania likwidacyjnego jest bankructwo uczelni. Niestety dochodzi do tego szczególnie z uwagi na niż demograficzny. W przypadku krakowskiej Wyższej Szkoły Ochrony Środowiska, Turystyki i Rekreacji przyczyną było wygaśnięcie zezwolenia na utworzenie uczelni ( do 2006r.).
Decyzję o skreśleniu danej uczelni wydaje minister nauki. Tryb przeprowadzenia procedury likwidacji określa jedynie ustawa O szkolnictwie wyższym, której zapisy obligują szkołę do zapewnienia studentom możliwości kontynuacji nauki. Jednak nie jest jasno określone czy nauka będzie mogła się odbywać na innych uczelniach - na dotychczasowych warunkach, albo czy np. możliwa będzie kontnuacja w tym samym mieście. Zlikwidowanie uczelni prywatnej oznacza w praktyce, przejście w niebyt bez konsekwencji prawnych, a na domiar złego pozostawienie długów, które uczelnia wygenerowała. W takiej sytuacji ustawa przewiduje zabezpieczenie interesów studentów, jak i byłych pracowników, poprzez zadysponowanie składnikami materialnymi i niematerialnymi jej majątku. Kwestia ta jednak budzi duże wątpliwości wśród studentów. Rodzi się pytanie- jaki stopień zabezpieczenia studentów gwarantują przepisy?
Rzeczniczka ministerstwa nauki sugeruje by potencjalni studenci sprawdzali czas pozwolenia na działalność uczelni, a także ocenę kształcenia ( Państwowa Komisja Akredytacyjna). Ważne, by studenci byli również pewni , że ich uczelnia posiada pozwolenie na prowadzenie określonych kierunków czy poziomów nauczania, najlepiej już podczas rekrutacji.
Tak czy siak, studiować warto, ale z głową!
Źródło: Dziennik Polski