Posty otagowane ‘studenci

12
maj
08

Krakowskie Juwenalia – tzn. pić piwo…

” Uchowajcie w przyszłości od takich niekreatywnych magistrów!”- tak brzmią słowa krytyki pod adresem krakowskich studentów i organizatorów zarazem Juwenaliów w Krakowie. Jak się bowiem okazuje, krakowscy żacy, spośród całej polskiej braci studenckiej,wykazują dużą tendencję do przyzwyczajeń i rutyny.
Od lat bawią się przy tej samej muzyce. W tym roku studenci po raz kolejny bawili się przy dźwiękach muzyki takich zespołów jak HEY, Coma czy Strachy na Lachy ( organizator AGH i UJ). Nieco większą inwencją twórczą wykazali się organizatorzy z AP, którzy zaserwowali występ zespołu Lombard, UE – Hurtu i Happysadu, a PK nawet IRA.
Wielu studentów wypowiadało się krytycznie w stosunku do organizatorów imprezy juwenaliowej. Studentki AWFu kategorycznie stwierdziły, że przy oklepanej muzyce można jedynie pić piwo…

A wystarczyło tak niewiele.  Ot, trochę chęci.
Chęć i to niemałą wykazał zespół Agressiva 69, którego członkowie wyrazili osobistą gotowość do występu na krakowskich juwenaliach. Niestety organizatorzy zaproponowali, że owszem mogą wystąpić, ale za darmo! Lepiej było wypłacić gaże dla “wpisanych ” już kanon programu imprez kapelom.
Oburzenia nie kryją członkowie zespołu Agressiva 69 i sami studenci.
Całe szczęście prywatni sponsorzy ( m.in. Lech) zafundowali występy takich kapel jak: Perfect, Skangur, Alergen czy niemieckiego zespołu H-Blockx.
Czyżby nuda wdzierała się w studenckie życie?
A może drogie koleżanki studentki i drodzy koledzy studenci czas zdjąć przysłowiowe klapki z oczu i samemu się wziąć do roboty!

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

20
kwi
08

Studenci a dobre maniery

Gazeta wyborcza przeprowadziła sondaż dotyczący dobrych manier studentów.
Pytanie sonadażowe brzmiało :” Czy studentom są potrzebne lekcje dobrych manier?”
Aż 85 % respondentów postawiła  na odpowiedź twierdzącą ( “Tak , przyda się im to w życiu). Jedynie 15 % osób biorących udział w głosowaniu stwierdziało, że “Nie, to marnowanie czasu”.

Ciekawe, czyżby przekonani o swoim “ja” studenci będą musieli się wziąć za siebie?

28
mar
08

Student czyta gorzej niż 4 -klasista!

W dobie informatyzacji przekazu komunikatory są zagrożeniem dla czytania. Czytania w ogóle, nie mówiąc już o czytaniu ze zrozumieniem. Przekazywane,również w formie tekstu wiadomości, są zbyt krótkie, uproszczone do granic możliwości. Odbiorca wie co znaczy pojedyncza litera czy cyfra. Rozwinięty tekst zastąpiono znakami. Czyżbyśmy zapomnieli jak się czyta długie fantastyczne książki?

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS wynika, że 32 % Polaków w ogóle nie sięga po książkę. Pozostałe 68% ” czytających” ponoć po książeczki sięga, tyle że aż 58 % biorących książkę do ręki nie kończy jej. Dlaczego?
Jak się okazuje Polacy nie potrafią czytać. Technika czytania okazuje się być słaba, czytanie zbyt wolne, a w dodatku czytający nie wie, o czym czyta. Skąd się to bierze?
Podstawowym problemem jest kształcenie, brak odpowiednich nawyków, które powinny być wprowadzone przez nauczycieli już w szkole podstawowej. Kolejnym czynnikiem jest fakt, że większość Polaków po zakończonej edukacji, nie kontynuuje systematycznego czytania. Problemy z czytaniem płynnym i zrozumiałym , po kilku lat pojawiają się same. Rzec można na własne życzenie. Z drugiej strony złą jakość czytania wytłumaczyć można trudnościami w czytaniu, występującymi już w wieku młodzieńczym. Te z kolei rodziły stałą niechęć do czytania- w efekcie jego brak.
Szokujące, moim zdaniem, są wyniki badań, przeprowadzonych w latach 2004-2005 (źródło: artykuł Krzysztof Matys, www.edusfera.pl). Otóż,wynika z nich, że uczniowie podstawówki ( klasy 4-6) czytają co prawda wolniej, ale zapamiętują więcej informacji z przeczytanego tekstu niż np. gimnazjaliści czy studenci!
W badaniu powyższym przyjęto następujące poziomy czytania:

TEMPO:
tempo czytania sprawnego to 200-300 słów na minutę,
przeciętne czytanie od 130-200 słów na minutę.

ZROZUMIENIE TEKSTU:
przyjęto udzielone odpowiedzi na 10 pytań po przeczytaniu 2 stron tekstu: 45% to 4-5 odpowiedzi na 10 zadanych pytań;

20-40% zrozumienie słabe,
40-60% przeciętne,
powyżej 60 % dobre.

Wyniki:

uczniowie szkoły podstawowej ( klasy od 4-6) – tempo 89 słów/min., zrozumienie tekstu 64%;
gimnazjaliści- tempo 147 słów/ min., zrozumienie 44%;
licealiści i studenci- tempo 171 słów/min., zrozumienie 47%.

Jak widać czytanie nie jest sprawą prostą. W przeprowadzonych badaniach wykazano, że ludzie nie lubią czytać, tylko dlatego, że tego nie potrafią. Czytanie tekstu, którego nie rozumiemy , rodzi naturalną niechęć do kolejnej lektury. Popełniane błędy, niezrozumienie sprawiają, iż czytający staje się znużony, zniechęcony. Brakuje mu motywacji do kontynuacji.

Czy czytanie jest nam potrzebne?

Zaryzykuję stwierdzenie, że czytanie jest nam niezbędne do życia, niczym powietrze. W pracy, w życiu codziennym. Wiekszość informacji, które do nas docierają, są zawarte w formie tekstu, np. umowa o pracę, umowy najmu, kredytu, pożyczki, współpracy itp. Prace zmieniamy kilakrotnie w ciągu swojego życia, mieszkanie również, codziennie chodzimy po zakupy. By nie zginąć, wybieramy dla siebie najlepsze opcje. Czytanie jest tym z wielu czynników, które nam pomaga podjąć najbardziej optymalną. Czytać musimy zatem ze zrozumieniem. Czego sobie i wszystkim życzę.

18
lut
08

Student płaci- student wymaga

Tak, tak studenci wymagają. A to, żeby była dobra lokalizacja, a to dobre warunki samego mieszkania, do tego dochodzi miejsce parkingowe ( najlepiej za free), recepcja ( 24h), lodówka, pralka, TV SAT, Obsługa serwisowa  ( oczywiście 24h).
Nie daj Boże wspomnieć o podwyżce!
Na portalach internetowych aż roi się od narzekań, pretensji i obelg pod adresem wynajmujących mieszkania.
Nie przeczę, w dzisiejszym świecie pełno jest oszustów, naciągaczy, którzy wynajmują, kasę ściągają, a potem wyrzucają na bruk ( często z byle powodu).

Niegdyś też byłam studentką, sama wynajmowałam mieszkania.Jednak dziś będę bronić tych, którzy te mieszkania wynajmują, a przynajmniej tej nielicznej części z nich, która oddaje te mieszkania w sposób uczciwy. A co najmniej chce w ten sposób do tego podchodzić.
Otóż, z moich obserwacji wynika, że bezpardonowe działania wielu z nich są wynikiem jedynie nabytego doświadczenia w najemcami, którzy stają się ( niestety) coraz trudniejsi.
Tak, nazwałam lokatorów trudnymi, tylko z tej uwagi, że często ich zachowanie to zwykła bezczelność, prostactwo, ignorancja. Często towarzyszy temu brak komunikacji, brak ogłady. Oczywiście nie oceniam lokatorów przez pryzmat kultury osobistej- to pozostawiam rodzicom, opiekunom, lecz jedynie pod kontem relacji: Wynajmujący- Najemca. W takiej relacji nieunikniony jest kontakt: słowny, pisemny, itp.
Pytam : jeśli nie ma odbiorcy komunikatów  nadawanych przez Wynajmującego ( on do czasu myśli, że lokator rozumie go), to co w takiej sytuacji Wynajmujący ma zrobić?

Nie dziwię się Wynajmującym, że są opryskliwi, organizują castingi (mają nadzieję, że znajdą odpowiedniego lokatora, z którym można się dogadać), twardą ręką sprawują kontrolę nad mieszkaniem.

Co ma zrobić Wynajmujący, gdy lokator:
1.czyta umowę, a po miesiącu przychodzi i pyta o to samo?
2.czyta regulamin budynku w którym mieszka, a ponad połowę nie pamięta po miesiącu?
3.Ma wyznaczone dyżury obecności Wynajmującego w budynku, a przychodzi przez 7 dni w tygodniu?
4.Pozostawia otwarte woreczki ze śmieciuszkami koło kosza, gdy pojemnik pusty ( wyobraźcie sobie co się dzieje, gdy silnie wieje wiatr!)?
5.Gdy dopomina się naprawy grzejnika, który sam zepsuł, kolega “reperował” a za godzinę konserwatora ( prawie 20 zł) trudno mu kieszeń otworzyć?
6.Niszczy po raz drugi kabinę prysznicową ( cena 500 zł. klasa średnia), podczas gdy kaucja zwrotna wynosi zaledwie 600 zł.?
7.Tonie w kurzu, pajęczynach, ciuchach, śmieciach ( a w umowie zapisane było dbanie) a Wynajmujący przedziera się przez nie do wodomierza?

Nie dziwię się Wynajmującemu, że wyrzuca lokatorów, wypowiada im umowy.

Co ma zrobić Wynajmujący, który wynajmuje w dużym mieście ( ośrodku studenckim) mieszkanie 1 pokojowe  w przedziale cenowym 700-1200 zł., gdzie remont podstawowy mieszkania po opuszczeniu przez lokatora to rząd kwot 1500-3000 zł. Oczywiście studenci niszczą również inne rzeczy. Do najpopularniejszych należą: okna, telewizory, lodówki, kuchenki, pralki, wspomniane wcześniej kabiny prysznicowe czy grzejniki elektryczne. Najczęściej zniszczeniu ulegają meble.  W/w nie kosztują mało.
Nie oszukujmy się taki remont właściciele muszą wykonać raz w roku.
Nie wspominam o zaniedbanych instalacjach : wod.i kan., bo po co plastikowe sztućce wyrzucić do kosza, prawda?

Nie dziwię się Wynajmującym, że wyposażają mieszkania w podstawowe sprzęty, często używane. One ulegną zniszczeniu.

Można byłoby zatem spekulować czy właściciele nie mogliby wynajmować swoich mieszkań taniej. Niestety mieszkanie również jest towarem. Na cenę wynajmu mieszkania wpływają : inflacja, koszty pracy: budowlańców, sprzątających, zarządców; materiały budowlane, środki konserwacji i czystości, podatki.

Nie dziwię się, że tak drogo.

Dla wszystkich chętnych cennik prac budowlanych

Miłej lektury:

http://www.brygada102.pl/cennik.html

Dziwicie się???

18
lut
08

Nieporadni studenci c.d

Niestety nie mogę znaleźć argumentu, który świadczyłby o dojrzałości i życiowym przygotowaniu studentów. Niestety!

Czytając różne fora dyskusyjne, artykuły dotyczące młodego pokolenia ( w tym studentów), napotykam sie bardzo często na smutne refleksje na temat jego bierności, niezaangażowania, braku umiejętności odnalezienia się w nowej sytuacji.
Wszystko zaczyna się od wyboru kierunku i samego rozpoczęcia nauki na danej uczelni wyższej. I tutaj zaobserwować można bardzo wyraźnie jak, kto sobie radzi. I nie dziwi fakt, że na egzamin wstępny młody adept przychodzi ( przyjeżdża) w asyście całej rodziny, a przynajmniej rodziców. Jakiś czas później to właśnie rodzice sprawdzają wyniki naboru , oni świętują pozytywnie przebytą rekrutację. Rodzice sprawdzają terminy rozpoczęcia się zajęć, interesują się grafikiem wykładów (czy dziecko będzie miało czas zjeść np. itp.).
Czas wynająć stancję. To rodzice wykonują telefony do wynajmujących, dokonują oględzin mieszkania, pokoju. Oni negocjują warunki najmu, wysokość czynszu- wszak oni za to płacić będą. To oni wynajmują mieszkanie! Student będzie tylko mieszkał. Potem wprowadzka do nowego domu: bus wyładowany wodą mieneralną, puszkami ( nie piwa!), słoików, mrożonkami i papierem toaletowym. Potem łzy, rozstanie i rozmowa telefoniczna codzień.
Tak mija pierwszy, drugi rok.
Student uczy się pilnie, uczęszcza na zającia ( prawie każde). Uczelnia to pierwsze miejsce, gdzie student może się wykazać. Jednak jakoś opornie mu to idzie. Zamiast aktywności woli rościć swoje prawa  wobec władz, wykładowców, itp. Nie uczy się, natomiast pilnie uczy się ściągać i oszukiwać na egzaminach. Wtedy wychodzi również prawdziwa inteligencja  naszych wspaniałych geniuszy. Zresztą po co komu inteligencja? Wszak pieniądze i “pozytywne radzenie sobie” wystarczą…
Konto bankowe otwarte. Musiał zapłacić czynsz i media, bo rodzice kontrolują. Brak funduszy na zakrapianą imprezkę. Wtedy nawet dwie lewe ręce nie przeszkadzją. Zarobił, odpowiednio ulokował.
Pod koniec studiów rodzice nieśmiało wspominają o jakieś dodatkowej pracy, może w wakacje?! Niestety student wtedy tłumaczy, że pracy ogólnie nie ma dla takich jak on. Student jest ambitny i chce pracę dostosowaną do jego oczekiwań. Wysłał CV pod setki adresów, dał nawet ogłoszenie o pracę. Nikt się odezwał. Albo się odezwał , ale takie marne grosze zaproponował. Szkoda czasu.
I siedzi nieporadne studenciątko dalej na garnuszku rodziców, dziadków. Niedługo skończy studia. Cała rodzina jest dumna. Mamy dziecko magistra, licencjata!
Tak to prawda, co rusz to magister… Tyle, że nie każdy jest magistrem.