08
maj
08

Jak krakowskie hotele walczą z ” turystami” przez małe t

Znalazłam dziś informację na www.gazeta.pl o tym jak bulwersujący proceder spotkał klientów krakowskich hoteli.
 Chodzi mianowicie o to, że hotele chroniąc się przed klientami “oszustami” albo tymi którym się zapomniało ( nie generalizuję), którzy “bukują” pokój, a następnie nie odwołują tej rezerwacji- w konsekwencji nie pojawiają, wprowadziły system płacenia za pokój z góry.
W ten sposób postępuje już kilka hoteli w grodzie Kraka, co nie jest z kolei nowością za granicą. Tam, to normalna praktyka, którą zapoczątkowały wielkie sieci hotelowe takie jak Sheraton czy Hilton.
Co więcej taka metoda płatności jest zgodna z prawem, bowiem polskie przepisy dają pełną dowolność w systemie zapłaty za zarezerwowany pokój. Przepisy mówią jedynie o zwrocie pełnej zaliczki, jeśli rezerwacja zostanie odwołana do godz. 18.00 dnia poprzedzającego przyjazd. Ale właściciele hoteli nie są zobligowani do zapłaty, gdy nikt tej rezerwacji nie odwoła. A o to przecież chodzi. Do tej pory, ktoś wpłacił 30 czy 50 %, a potem się nie stawił w hotelu. Hotel narażony był na straty, bo czekał na nieuczciwego klienta, a w dodatku zarobił na tym przykładowe 30% ceny pokoju. Ale czy napewno zarobił?
W tym czasie hotel mógł wynająć pokój komuś innemu.
Przestój pustego pokoju to strata- ewidentna.
Niestety praktyki składania fałszywych rezerwacji są od dawien dawna znane. Oczywiście nie mówię tutaj o gościach, którym coś wypadło i wypadło z im głowy powiadomoć hotel o rezygnacji z rezerwacji. Natomiast zdarzało sie tak, że to zabiegi konkurencji miały doprowdzić do tego, że określony hotel w części stał pusty. Do tego worka trzeba zaliczyć faktycznych klientów oszustów, którzy zapłacili zaliczkę ( zwyczajowo za pierwszy dzień pobytu) poczym przyjechali do Krakowa i mimochodem zmienili zdanie dotyczacą miejsca zakwaterowania. Ale po co informować hotel, w ktorym się rezerwowało nocleg?

Śmieszne, ale prawdziwe.

Koncepcja hotelarzy bardzo mi się spodobała, bo każdy ma prawo do godziwego zysku. I choć ktoś może im zarzucać, że mają na tyle w kieszeni- by nie narzekać, to mają prawo walczyć z nieuczciwymi klientami. Bo czy prawo mają potencjalni goście hotelowi w ten sposób narażać firmy na straty?


0 Odpowiedzi do “Jak krakowskie hotele walczą z ” turystami” przez małe t”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź