Archiwum dla kwiecień, 2008

20
kwi

W Krakowie zarabia się najmniej!

W dzienniku “Polska” został opublikowany raport o polskich zarobkach, w którym porównano 19 tys. stanowisk. W raporcie podano, że średnia polska pensja wynosi 3400 złotych brutto.
Najwięcej zarabiają pracownicy w Wraszawie, Trójmieście, Wrocławiu. Najmniej zarabiają mieszkańcy Krakowa (!), a także Katowic, Łodzi.
Dziennik pisze, że nie trzeba już wyjeżdżać za granicę, by poprawić swoją sytację finansową. Wystarczy jedynie przeprowadzić się do innego miasta w Polsce. Przykładowo analityk bankowy z Poznania zarabiający 2300 zł, w Warszawie za taką samą pracę otrzyma bagatela 5730 złotych.
Ciekawostką jest różnica między najniższym i najwyższym wynagrodzeniem. Obecnie wynosi ona aż, albo tylko, 83 tys. złotych!
Az chce się żyć!

 

Źródło: www.gazeta.pl

20
kwi

Zlot motocyklistów

W niedzielę 20 kwietnia 2008 odbyła się pielgrzymka motocyklowa na Jasną Górę. Udział w niej wzięło ponad 15 tys. motocyklistów- dumnych posiadaczy Harley’ów, Jawy, Kawasaki, Junaków i SHLek.
W południe odprawiona została uroczysta msza święta, po której poświęcono ustawione na jasnogórskich błoniach jednoślady. Biorący udział w zjeździe mogli nabyć specjalne znaczki, z których dochód zostanie przekaznany na pomoc Polakom mieszkającym na Wschodzie.
Minutą ciszy uczczono pamięć ks. Zdzisława Peszkowskiego ( kapelana Rodzin Katyńskich). Uczestnicy podjęli decyzję, że kolejne zloty jasnogórskie będą nosić jego imię.

20
kwi

Studenci a dobre maniery

Gazeta wyborcza przeprowadziła sondaż dotyczący dobrych manier studentów.
Pytanie sonadażowe brzmiało :” Czy studentom są potrzebne lekcje dobrych manier?”
Aż 85 % respondentów postawiła  na odpowiedź twierdzącą ( “Tak , przyda się im to w życiu). Jedynie 15 % osób biorących udział w głosowaniu stwierdziało, że “Nie, to marnowanie czasu”.

Ciekawe, czyżby przekonani o swoim “ja” studenci będą musieli się wziąć za siebie?

12
kwi

Czytać będziemy fragmenty książek?

“Książka składa się z fragmentów”

Czy wyobrażacie sobie naukę w szkole bez czytania lektur? Ja nie, choć znam wielu, którzy po latach przyznaje się, że paru książek nie przeczytało. Jednak i w takich przypadkach, choć ta jedna została przeczytana i zapamiętana na lata…
Tymczasem MEN zgotuje uczniom pójście na jeszcze większą łatwiznę, łatwiznę do kwadratu!
Celowo użyłam słowa <zgotuje>,bo nie wyobrażam sobie by dzieci od najmłodszych klas uczone, że książkę można “czytać” fragmentami, były odpowiednio zmotywowane do przeczytania jej w całości.
Niestety MEN ma już przygotowany nowy spis lektur- tym razem bez “Kubusia Puchatka”, “Potopu”, “Quo Vadis”, “Romeo i Julii” i nowe zasady przerabiania lektur. Opierać się one mają na czytaniu  fragmentów dzieł literackich wybranych przez nauczyciela. Zakładam, przy okazji, że wszyscy nauczyciele języka polskiego to profesjonaliści. Następnie wybrane fragmenty będą omawiane na lekcjach polskiego. Według autorów tego pomysłu proponowane zmiany mają ograniczyć hipokryzję panującą w szkołach, a mianowicie o udawaniu uczniów, że lektury czyta i akceptacji tego stanu rzeczy przez nauczających. Zdaniem prof. Sławomira Jacka Żurka lepiej czytać fragmenty niż utrzymywać fikcję dydaktyczną.
Jak można się domyślić, większość pedagogów sceptycznie ocenia nowe rozwiąznia, zwracając uwagę, że cwany uczeń nauczył się nieczytania niektórych lekur, to nauczy się również i nieczytania ich fragmentów. Zdaniem Kazimierza Ujazdowskiego to ” porażka humanistyki i zwycięstwo złego pragmatyzmu”.

Zgadzam się z tą opinią.
Taką będziemy mieli ojczyznę jakie dzieci naszych chowanie.”

Źródło: Kocica ( Pardon)

 

 

06
kwi

Uwaga studenci!

Jak donosi piątkowy Dziennik Polski wszyscy kandydaci na studia, zainteresowani nauką w niepublicznych uczelniach powinni się mieć na baczności. Dlaczego?
Otóż, w zeszłym roku  z rejestru szkół prywatnych zostały skreślone 3 szkoły wyższe.
W chwili obecnej przeprowadzane są kolejne 12 postępowań likwidacyjnych. Głównym powodem postępowania likwidacyjnego jest bankructwo uczelni. Niestety dochodzi do tego szczególnie z uwagi na niż demograficzny. W przypadku krakowskiej Wyższej Szkoły Ochrony Środowiska, Turystyki i Rekreacji przyczyną było wygaśnięcie zezwolenia na utworzenie uczelni ( do 2006r.).
Decyzję o skreśleniu danej uczelni wydaje minister nauki. Tryb przeprowadzenia procedury likwidacji określa jedynie ustawa O szkolnictwie wyższym, której zapisy obligują  szkołę do zapewnienia studentom możliwości kontynuacji nauki. Jednak nie jest jasno określone czy nauka będzie mogła się odbywać na innych uczelniach - na dotychczasowych warunkach, albo czy np. możliwa będzie kontnuacja w tym samym mieście. Zlikwidowanie uczelni prywatnej oznacza w praktyce, przejście w niebyt bez konsekwencji prawnych, a na domiar złego pozostawienie długów, które uczelnia wygenerowała. W takiej sytuacji ustawa przewiduje zabezpieczenie interesów studentów, jak i byłych pracowników, poprzez zadysponowanie składnikami materialnymi i niematerialnymi jej majątku. Kwestia ta jednak budzi duże wątpliwości wśród studentów. Rodzi się pytanie- jaki stopień zabezpieczenia studentów  gwarantują przepisy?
Rzeczniczka ministerstwa nauki sugeruje by potencjalni studenci sprawdzali czas pozwolenia na działalność uczelni, a także ocenę kształcenia  ( Państwowa Komisja Akredytacyjna). Ważne, by studenci byli również pewni , że ich uczelnia posiada pozwolenie na prowadzenie określonych kierunków czy poziomów nauczania, najlepiej już podczas rekrutacji.

Tak czy siak, studiować warto, ale z głową!

Źródło: Dziennik Polski