“Książka składa się z fragmentów”
Czy wyobrażacie sobie naukę w szkole bez czytania lektur? Ja nie, choć znam wielu, którzy po latach przyznaje się, że paru książek nie przeczytało. Jednak i w takich przypadkach, choć ta jedna została przeczytana i zapamiętana na lata…
Tymczasem MEN zgotuje uczniom pójście na jeszcze większą łatwiznę, łatwiznę do kwadratu!
Celowo użyłam słowa <zgotuje>,bo nie wyobrażam sobie by dzieci od najmłodszych klas uczone, że książkę można “czytać” fragmentami, były odpowiednio zmotywowane do przeczytania jej w całości.
Niestety MEN ma już przygotowany nowy spis lektur- tym razem bez “Kubusia Puchatka”, “Potopu”, “Quo Vadis”, “Romeo i Julii” i nowe zasady przerabiania lektur. Opierać się one mają na czytaniu fragmentów dzieł literackich wybranych przez nauczyciela. Zakładam, przy okazji, że wszyscy nauczyciele języka polskiego to profesjonaliści. Następnie wybrane fragmenty będą omawiane na lekcjach polskiego. Według autorów tego pomysłu proponowane zmiany mają ograniczyć hipokryzję panującą w szkołach, a mianowicie o udawaniu uczniów, że lektury czyta i akceptacji tego stanu rzeczy przez nauczających. Zdaniem prof. Sławomira Jacka Żurka lepiej czytać fragmenty niż utrzymywać fikcję dydaktyczną.
Jak można się domyślić, większość pedagogów sceptycznie ocenia nowe rozwiąznia, zwracając uwagę, że cwany uczeń nauczył się nieczytania niektórych lekur, to nauczy się również i nieczytania ich fragmentów. Zdaniem Kazimierza Ujazdowskiego to ” porażka humanistyki i zwycięstwo złego pragmatyzmu”.
Zgadzam się z tą opinią.
Taką będziemy mieli ojczyznę jakie dzieci naszych chowanie.”
Źródło: Kocica ( Pardon)