18
lut
08

Nieporadni studenci c.d

Niestety nie mogę znaleźć argumentu, który świadczyłby o dojrzałości i życiowym przygotowaniu studentów. Niestety!

Czytając różne fora dyskusyjne, artykuły dotyczące młodego pokolenia ( w tym studentów), napotykam sie bardzo często na smutne refleksje na temat jego bierności, niezaangażowania, braku umiejętności odnalezienia się w nowej sytuacji.
Wszystko zaczyna się od wyboru kierunku i samego rozpoczęcia nauki na danej uczelni wyższej. I tutaj zaobserwować można bardzo wyraźnie jak, kto sobie radzi. I nie dziwi fakt, że na egzamin wstępny młody adept przychodzi ( przyjeżdża) w asyście całej rodziny, a przynajmniej rodziców. Jakiś czas później to właśnie rodzice sprawdzają wyniki naboru , oni świętują pozytywnie przebytą rekrutację. Rodzice sprawdzają terminy rozpoczęcia się zajęć, interesują się grafikiem wykładów (czy dziecko będzie miało czas zjeść np. itp.).
Czas wynająć stancję. To rodzice wykonują telefony do wynajmujących, dokonują oględzin mieszkania, pokoju. Oni negocjują warunki najmu, wysokość czynszu- wszak oni za to płacić będą. To oni wynajmują mieszkanie! Student będzie tylko mieszkał. Potem wprowadzka do nowego domu: bus wyładowany wodą mieneralną, puszkami ( nie piwa!), słoików, mrożonkami i papierem toaletowym. Potem łzy, rozstanie i rozmowa telefoniczna codzień.
Tak mija pierwszy, drugi rok.
Student uczy się pilnie, uczęszcza na zającia ( prawie każde). Uczelnia to pierwsze miejsce, gdzie student może się wykazać. Jednak jakoś opornie mu to idzie. Zamiast aktywności woli rościć swoje prawa  wobec władz, wykładowców, itp. Nie uczy się, natomiast pilnie uczy się ściągać i oszukiwać na egzaminach. Wtedy wychodzi również prawdziwa inteligencja  naszych wspaniałych geniuszy. Zresztą po co komu inteligencja? Wszak pieniądze i “pozytywne radzenie sobie” wystarczą…
Konto bankowe otwarte. Musiał zapłacić czynsz i media, bo rodzice kontrolują. Brak funduszy na zakrapianą imprezkę. Wtedy nawet dwie lewe ręce nie przeszkadzją. Zarobił, odpowiednio ulokował.
Pod koniec studiów rodzice nieśmiało wspominają o jakieś dodatkowej pracy, może w wakacje?! Niestety student wtedy tłumaczy, że pracy ogólnie nie ma dla takich jak on. Student jest ambitny i chce pracę dostosowaną do jego oczekiwań. Wysłał CV pod setki adresów, dał nawet ogłoszenie o pracę. Nikt się odezwał. Albo się odezwał , ale takie marne grosze zaproponował. Szkoda czasu.
I siedzi nieporadne studenciątko dalej na garnuszku rodziców, dziadków. Niedługo skończy studia. Cała rodzina jest dumna. Mamy dziecko magistra, licencjata!
Tak to prawda, co rusz to magister… Tyle, że nie każdy jest magistrem.


0 Odpowiedzi do “Nieporadni studenci c.d”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz